niedziela, 24 lipca 2011

Amor tollit timorem 5/5

Maxiii – dziękuję za dobre słowo. Każdy komentarz jest mile widziany :)
Ikuko – w świecie hetero, nie trzeba mówić, że jest się hetero, tym bardziej ze strachem. Ale niestety heterycy różnie reagują na inną orientację seksualną niż ich jedyna i słuszna, w ich mniemaniu. Nie mam doświadczeń osobistych w tej kwestii, gdyż jestem hetero i opieram się jedynie na przeczytanych forach w tym temacie. I nie, nie są to fora yaoi, ale zwyczajnych ludzi opisujących własne problemy. Miałam również znajomych, którym nie było lekko w życiu i nie rozpowiadali na prawo i lewo o swojej orientacji, gdyż bali się opinii innych. Wiadomo, jacy są ludzie. Nawet w Japonii pary homoseksualne nie są do końca dobrze postrzegane. W niektórych kręgach występuje nacisk na posiadanie żony, męża, dzieci, a po zamknięciu drzwi możesz robić co chcesz, byle nie rzucać się z tym w oczy. Nie są to wiadomości wyssane z palca. Czytałam kilka artykułów na ten temat.
Dream – Sasuke jest trudny do okiełznania, wyrywa mi się, ale się staram. Mam nadzieję, że z w miarę dobrym skutkiem ;) A Naruto? No jak mogę z mojego kochanego Naruto zrobić idiotę ;) W kanonie nie jest, to i tu nie będzie.
Nie wiem czemu irytuje Cię Shika. Dobry chłopak z niego ;)
No oczywiście, że happy end, nie byłabym w stanie napisać niczego innego. Radosny człowiek jestem ^^
Siruwia i Kot – czekajcie, czekajcie, czekajcie, a będzie Wam dane ^^
Revira – Nie studiuję medycyny, ale przestudiowałam googla ;) Naprawdę tam można znaleźć wszystko. Pewnie student medycyny by mnie zbluzgał, ale ile mogłam tyle dałam radę ;) I tak, mam plan :)
Dee – Jak za bardzo ściśniesz sznur, to się nie ruszą. Zrób kokardkę, żeby łatwo mogli rozwiązać ;) Taaak, w takiej studni można się topić ;)
Anonim I – no bardzo się cieszę, że podobał Ci się brak przecinków. Mam nadzieję, że nie zawiodę Cię w kolejnym rozdziale ;) A do węgla i studni dorzucam króliczka i smak lata ;D Na pewno Ci się spodoba. „Podobał mi się Satoshi z Girugamesh”, no patrz, tego nie znam, ale znam Satoshi Hino.
Anonim II – cieszę się, że się podoba :)

I dobrnęliśmy do końca historii. Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze i całej reszcie za klikanie w małe kwadraciki ;) To się również dla mnie liczy, bo wiem, że gdzieś tam jesteście i czytacie. Mało tego, nawet uważacie za fajne :)
Mam nadzieję, że nie zawiodę Was w ostatnim rozdziale.
Siruwia, dziękuję za porady przy tym rozdziale :*
A przede wszystkim dziękuję Sanu, która popchnęła mnie do tego czynu i trzymała pieczę nad całością :*
Zapraszam :)


Amor tollit timorem
(łac. Miłość usuwa strach)


5.
When you came in the air went out.
And every shadow filled up with doubt.
I don't know who you think you are,
But before the night is through,
I wanna do bad things with you.

I'm the kind to sit up in his room.
Heart sick an' eyes filled up with blue.
I don't know what you've done to me,
But I know this much is true:
I wanna do bad things with you.
Jace Everett - Bad Things*

Naruto wpadł w wir nauki. Coraz więcej osób kojarzyło go z ojcem, co od razu podnosiło mu poprzeczkę. Ale nie martwił się, wiedział, że temu podoła. Problemem był jednak Uchiha, który spędzał mu sen z powiek. Nie mógł wyrzucić go z głowy, chociaż bardzo się starał. Drań, przestał zwracać na niego uwagę. Nie wiedział, co ma z tym teraz zrobić. Zastanawiał się, czy się nie pomylił. Może jednak źle odczytał jego intencje? Nie, niemożliwe, zawsze potrafił wyczuć chłopaków, którzy się nim interesowali i którymi sam był zainteresowany. No raz nie trafił. Zagadał w pubie do chłopaka, który totalnie nie wyłapał zamiarów Naruto i całkowicie dał się wciągnąć w bardzo interesującą rozmowę. Otrzeźwienie nadeszło razem z jego dziewczyną, która zorientowała się, że jakiś blondyn podrywa jej faceta. Kiba długo mu wypominał pomyłkę, zalewając się łzami ze śmiechu. Ale Sasuke? Nie, nie mógł być pomyłką. Nikt bez powodu nie chucha komuś w kark czy ucho, nie zbliża się na odległość centymetra i nie łapie kosmyków włosów. Nie mówiąc o innych drobnych gestach, rozmowach czy spotkaniach, podobno przypadkowych. Tak, Naruto był niesamowicie wściekły. Nie raz próbował złapać Sasuke przed zajęciami, po zajęciach, w jadalni, ale ten ciągle mu się wymykał. Owszem, rozmawiał z nim, ale nie było już tego napięcia. Jakby oddzielała ich lodowa ściana. Kiba poddawał mu różne pomysły, w większości absurdalne, jak zamknięcie się z nim w prosektorium, oczywiście przypadkiem, potknięcie się i wpadnięcie w te silne ramiona, które tak nieziemsko… Naruto miał ochotę w takich momentach rzucić telefonem o ścianę, bo nie mógł Kibą. Inuzuka po drugiej stronie zaśmiewał się do łez i w końcu go pocieszał, że Sasuke na pewno zorientuje się, jakie ciacho ma pod ręką i się nim odpowiednio zajmie. Po tego typu słowach Naruto nie wytrzymywał i poddawał się głupawce razem z przyjacielem. Bardzo mu go brakowało.
            Na miejscu miał Shikamaru i Saia. Czuł, że go obserwują i wiedział, że czekają, aż do nich przyjdzie. Ale po co? Co miał im powiedzieć? Że mu źle? Że tęskni? Niby nic wielkiego nie zdarzyło się między nim a Sasuke. Jakby ktoś popatrzył na to z boku, to była tylko zwyczajna znajomość i pomoc starszego kolegi na zajęciach. Ale Naruto wiedział, że było coś więcej. Od początku ich znajomości czuł napięcie, wręcz naelektryzowane powietrze, jak tylko zbliżali się do siebie.
           
Pamiętał, jak kiedyś wybrał się z kumplami na koncert, umówił się z nimi po zajęciach w prosektorium. Widział kątem oka Uchihę i widział też, że ten go obserwuje. To był świetny wieczór, wyskakali się, zdarli gardła od śpiewu, a w przerwie Naruto miał dodatkową atrakcję w postaci Uchihy, który podszedł do niego, gdy stał w kolejce przy barze. Wepchnął się przed niego, kupił dwa piwa i wzrokiem nakazał iść za sobą. Naruto odszukał przyjaciół i na migi pokazał, że na chwilę wychodzi. Miał tylko nadzieję, że nie widzieli z kim. Sasuke zaprowadził go do drugiej części knajpy, gdzie wręczył Naruto piwo.
- Wiesz, że nie powinienem pić alkoholu?
- Wyglądasz na więcej lat niż masz.
- Sugerujesz, że wyglądam staro?
Naruto z uśmiechem na twarzy przypomniał sobie tę rozmowę. Dopili wtedy piwo rozmawiając o muzyce. Tak zwyczajnie. To było raptem dziesięć minut i Sasuke zniknął. Naruto został z pustą butelką i pustką w głowie. Zastanawiał się, czy to się naprawdę wydarzyło, czy może przysnął.
Wiele było sytuacji, w których Naruto chciał zrobić krok w stronę Sasuke, ale obawiał się tego. Uchiha mimo wszystko wzbudzał respekt swoją postawą i Uzumaki jakoś nie potrafił wyobrazić sobie, że pierwszy rzuca się na niego. A teraz nie wiedział, na czym stoi. Uchiha go unikał, chociaż wydawało mu się, że widzi czasem jego spojrzenia na sobie. Shikamaru też często mówił mu, że jego prywatny absztyfikant bacznie go obserwuje. Naruto najchętniej podszedłby do Sasuke, pocałował go tak po prostu i czekał na reakcję. Nie zrobił tego jednak, a życie toczyło się dalej.

Po deszczowych porach przyszła piękna i słoneczna jesień. Sai dowiedział się, że Naruto ma w październiku urodziny. Postanowili z Narą zorganizować mu imprezę niespodziankę.
- Jasne, Sai, najpierw musiałbyś go uśpić, potem przebrać w stringi, przewiązać czerwoną wstążką i wsadzić do tego tortu. Aha, jeszcze wygonić gości, bo przecież nie chcemy, żeby nasz przyjaciel miał problemy z powodu swojej orientacji.
- Shika, uważaj, żebyś się nie zmęczył tak długą przemową – Sai zaśmiał się.
- Skoro on go unika, to raczej nie będzie chciał przyjść. Trzeba podstępem. Neji upatrzył sobie Tsuki z naszego rocznika. Trzeba go zaprosić i powiedzieć, żeby zabrał Uchihę. Jak się nie da, to mam plan B.
Jak wymyślił, tak zrobił. Dziesiąty październik nadszedł i wypadł szczęśliwie w sobotę. Dziewczyny zorganizowały jedzenie, panowie alkohol. Impreza miała się odbyć na ich piętrze, bo trudno w pokoju pomieścić tyle osób. Sai miał za zadanie wyciągnąć Naruto z kampusu. Jako że było pięknie, dało się go namówić na wyjście.
Równo o osiemnastej wrócili. Na korytarzu była totalna cisza, jednak solenizant nie zdążył się zdziwić, bo wszyscy w jednym momencie otworzyli drzwi i zaczęli wrzeszczeć: „niespodzianka”. Naruto stał oszołomiony pośrodku tłumu ludzi, wszyscy składali mu życzenia, w tle już grała muzyka, słychać było psyknięcia kapsli.
Chłopak w końcu dopchał się do przyjaciół i z uśmiechem na ustach spojrzał na nich.
- Dzięki. Nie spodziewałem się.
- No o to chodzi w takich imprezach, nie? – roześmiał się Sai i podał mu otwarte piwo. – Twoje zdrowie. Żeby spełniły się twoje marzenia. – Mrugnął do niego i poklepał po ramieniu. – O, Neji! Hej! Tsuki gdzieś tu się kręciła przed chwilą.
- Daj mi najpierw załatwić solenizanta.
- Byle nie na amen – roześmiał się tenże. Przyjął życzenia i prezent - małe pudełko. Gdy Neji odszedł, zachęcony przez Narę otworzył. W środku była kartka.
  
Twoim pierwszym zadaniem dzisiejszego wieczoru
jest przejście korytarza do końca
i znalezienie kolejnego pudełka.

Naruto spojrzał na przyjaciół z powątpiewaniem.
- Na mnie nie patrz, to twój prezent. Idź i szukaj skarbów – powiedział Shikamaru.
- Pomógłbyś, leniu jeden!
- Nie jestem leniwy, tylko energooszczędny, mój drogi – odrzekł Nara i rozsiadł się w fotelu stojącym pod ścianą.
Uzumaki rozejrzał się uważnie po balujących ludziach i ruszył korytarzem. Muzyka cichła. Doszedł do końca korytarza i znalazł pudełko.

A jednak zdecydowałeś się na zabawę.

Naruto przewrócił oczami. Z jednej strony czuł się jak w ukrytej kamerze, a z drugiej - skojarzyło mu się to z horrorem.

Teraz musisz zejść piętro niżej i poszukać pokoju 124.

Ruszył więc dalej. Gdy znalazł się przed drzwiami, zapukał. Cisza. Wszedł powoli. Pusto. Na środku podłogi było kolejne pudełko.

Fajnie, nie? Nie kojarzy Ci się to z horrorem?
„What's in the box?”**

Pięknie, kartki - niespodzianki czytające w myślach.

Teraz wejdź dwa piętra wyżej i rozpakuj swój prezent w pokoju 364.
Jak się da. Wierzę w Ciebie.

Naruto czuł się jak idiota. Ale co? Zgodziłeś się za psa, to szczekaj. Zamknął za sobą drzwi i poszedł na górę. Muzyka już huczała tak, że było słychać na kilku piętrach. Stanął przed kolejnymi drzwiami. Nie wiedział, czemu ale zaczął się czuć jak Alicja w krainie czarów. Muzyka potęgowała to wrażenie. Jeszcze tylko białego króliczka brakuje. Wywrócił oczami i zapukał.


- No i po co ja tam pójdę? – Sasuke bronił się jak mógł.
- Przecież latałeś za nim pół roku, a teraz nagle odpuszczasz? – Hyuugę szlag już trafiał. Coś działo się z jego przyjacielem, a nie mógł rozgryźć co. Milczał, drań jeden.
- Ale już nie latam, jak widać – odwarknął Uchiha.
- Jak chcesz. Ja idę, jakby co, to wiesz gdzie jest impreza – powiedział Neji i wyszedł, zabierając torbę z prezentem.
Cisza, jaka zapadła pogarszała tylko stan jego umysłu. Nie potrafił wyjaśnić przyjacielowi, dlaczego odrzuca Naruto. On by nie zrozumiał. Nie wie, jak to jest stracić osoby, które się kocha. Najpierw rodzice, potem dziewczyna. Czy był jakiś pechowy? Bezpieczniej było nie kochać. Nie wiązał się też na stałe. Preferował czysty seks dla rozładowania napięcia. Bez uczuć, bez strachu, że ktoś umrze, odejdzie, zostawi. Zamienił się w skorupę. Wiedział jednak, że tak nie da się żyć, że ciężko przejść przez życie samemu. Ależ był żałosny. Użalał się nad sobą, jak jakaś baba z opery mydlanej. Zacisnął powieki, ukrył głowę w ramionach i zobaczył roześmianą twarz niebieskookiego demona. Nie miał już siły walczyć, chociaż długo się bronił. Tak dawno tego nie czuł. Chyba czas pójść dalej. Wywrócił oczami na swoje własne myśli. A wszystko przez Hyuugę, zrobił z niego przez te lata jakąś rozmiękłą papkę i usilnie twierdził, że ta papka nazywana jest człowiekiem. Nie wiedział, która wersja jego samego podobała mu się bardziej.
Jego myśli rozproszyło pukanie. Podszedł do drzwi i zamarł, gdy je otworzył. Najpierw rzucił mu się w oczy Naruto, w bardzo interesującej koszulce. Dwie strzałki, jedna w górę z napisem THE MAN i druga w dół - THE LEGEND. Uniósł brew w górę, a wzrok pomknął w dół, gdzie kazała strzałka. Potem usłyszał muzykę. W tle było słychać Jefferson Airplane "White Rabbit".
- Sasuke?
- Naruto?
Powiedzieli jednocześnie i zapatrzyli się na siebie.

Rozpakuj swój prezent w pokoju 364.

Naruto spojrzał na numer na drzwiach – 364. Przez sekundę przebiegło mu przez głowę tysiąc myśli. Przebiła się jedna, nie da draniowi znowu uciec. Potem zrobił krok wprzód i wbrew wcześniejszym obiekcjom, wpił się w wąskie usta, wypuszczając plik kartek, i nogą zatrzaskując drzwi. Sasuke przycisnął go do nich przyłączając do zabawy swój język. Po chwili oderwali się od siebie i spojrzeli sobie w oczy.
- Czy jesteś białym królikiem? – zapytał Naruto cicho w rozchylone usta.
Sasuke spojrzał na niego poważnie.
- Wydaje mi się, że twoja zdolność postrzegania otaczającego cię świata nieco zmalała, Uzumaki. Czy masz problem z nadużywaniem alkoholu? I to w tak młodym wieku? Chociaż, czekaj, powinieneś raczej widzieć białe my…
Naruto z wściekłym prychnięciem złapał go mocno za włosy i przyciągnął do swoich ust. Dłonie Sasuke natychmiast wkradły się pod jego koszulkę. Blondyn poruszył ramionami tak, że Uchiha zrozumiał i ściągnął ją z niego. Zapatrzył się na opalone ciało. Boże, jak on go chciał. Czekał jak kretyn tyle miesięcy, nie wiadomo, po co. Uzumaki oderwał się od drzwi i zaczął pchać go w stronę łóżka, sprawnie ściągając mu koszulę. Położył dłonie na lekko umięśnionym, bladym torsie.
- Naprawdę jesteś biały jak królik. – Uśmiechnął się szeroko i złapał za pasek Uchihy.
Sasuke chwycił jego dłonie.
- Jesteś pewny, że tego chcesz? – zapytał poważnie.
Naruto przewrócił oczami.
- Nie jestem dziewicą chroniącą cnoty do ślubu i nie, na ciążę też cię nie złapię. Daj spokój, jesteśmy facetami – zaśmiał się i odtrącił blade dłonie.
Sasuke znowu ujął ręce Naruto. Starał się jak mógł, by zachować powagę.
- A czy wiesz, co mówią o królikach?
Naruto chwilę zajęło zrozumienie sensu wypowiedzi Uchihy, po czym parsknął śmiechem.
Sasuke, nie tracąc już czasu na przekomarzanie się, pomógł mu pozbyć się spodni, najpierw swoich, potem jego, cały czas nie odrywając od niego ust. Blondyn smakował jak lato. Mógł go całować do końca życia. Chciał to robić.
Gdy pozbyli się reszty ciuchów, Sasuke pchnął go na łóżko i zapatrzył się na jego prężące się ciało. W pewnym momencie zniecierpliwiona, opalona dłoń zacisnęła się na jego karku i przyciągnęła do siebie. Ledwo zdążył zamortyzować upadek, a już czuł usta kochanka. I nie tylko. Jęknął przeciągle, gdy gorąca męskość Naruto otarła się o jego rozpalone ciało. Z jednej strony chciał już w nim być, a z drugiej, chciał przedłużyć ten moment. Zjechał ustami na szyję, palcami zataczając kręgi wokół sutków. Naruto wyprężył się i głośno jęknął. Wplótł palce w czarne włosy i masował głowę, przesuwając delikatnie we wrażliwe miejsce. Sasuke zassał jeden sutek, potem przytrzymał zębami, żeby za chwilę złagodzić językiem i na końcu dmuchnąć chłodnym powietrzem. Uzumaki wariował pod nim. Usta pobawiły się jeszcze drugim sutkiem i potem zsunęły się niżej. Doszły do pępka, żeby język mógł zagłębić się w niego i podrażnić. Potem jeszcze niżej, powoli, tak cholernie powoli. Za wolno.
- Zrób to wreszcie – Naruto jęknął przeciągle, zaciskając dłonie na jego włosach. Gdy w końcu poczuł ciepło wokół penisa, syknął i wygiął plecy.
Sasuke pastwił się nad nim, smakując go powoli, drażniąco.
- Draaaniu – jęczał Uzumaki, wijąc się pod jego dotykiem. Złapał go nagle mocniej za włosy i przyciągnął do swoich ust. Wpił się gwałtownie, przewracając go na plecy. Usiadł na nim okrakiem i poruszając się zaczął drażnić gotową męskość Uchihy. Ten złapał go za pośladki i zaczął poruszać biodrami. Naruto uśmiechnął się lubieżnie. Zsunął głowę w dół i przeszedł tę samą trasę, co jego kochanek wcześniej, zahaczając o nowe rejony. Chciał już go poczuć w ustach. Od razu zassał całą męskość Sasuke i zamruczał. Uchiha, czując wibracje na najwrażliwszej części swojego ciała, wydał nieokreślony dźwięk i chwycił prześcieradło w pięści. Po dłuższej chwili, gdy Sasuke starał się przypomnieć sobie, gdzie się znajduje, Naruto wrócił do jego ust. Gdy się oderwał, powiedział ochrypłym od emocji głosem:
- Teraz nie będę cię smakował, bo nie będzie zabawy. Masz jakiś żel? I gumki?
Sasuke wyciągnął rękę do szafki nocnej i wyjął, co potrzeba. Spojrzał z pożądaniem w niebieskie, zamglone oczy. Przetoczył się na kochanka i ulokował między jego nogami. Nabrał trochę żelu na palce i zagłębił się w niego. Naruto jęknął, spinając się trochę. Sasuke obserwował uważnie jego twarz. Nie pytał, czy miał kogoś. Wyglądało, że raczej tak, ale na wszelki wypadek był ostrożny.
- Sasukeee – jęknął Naruto nagląco. Wiedział, że ich pierwszy raz będzie szybki. Byli za bardzo napaleni na łóżkowe finezje.
Uchiha rozpakował gumkę i sprawnie nałożył. Jednym, płynnym, ale powolnym ruchem wsunął się w chłopaka, który westchnął głośno i zacisnął oczy. Znieruchomieli na chwilę. Twarz Uzumakiego była w tym momencie cudowna. Sasuke, po chwili zaczął się poruszać. Najpierw powoli, z czasem szybciej, powodując coraz głośniejsze jęki. Złapał za męskość blondyna ocierającą się między nimi. Poruszał dłonią w rytm ruchu bioder. Chłopak pod nim szalał z ekstazy. Jaki on był w tym momencie dziki i nieokiełznany. Nagle ciszę w pokoju, przerywaną tylko westchnieniami i cichymi jękami, rozdarł krótki, ochrypły krzyk, a po chwili dołączyło do niego przeciągłe, głośne jęknięcie.
Naruto złapał twarz Sasuke i czułym gestem odkleił kosmyk włosów z jego czoła. Po chwili wpatrywania się w czarne oczy, zatopił swoje usta w wargach kochanka, namiętnie je eksplorując. Ich ciała uspokajały się. Gdy oderwali się od siebie, Sasuke chciał zsunąć się z niego.
- Jeszcze nie. – Naruto przyciągnął go mocno do siebie i poczuł ciężar jego ciała na sobie. Lubił to. – Złapałem królika – zaśmiał się, a oczy mu błyszczały.
- To znaczy, że jesteś moją Alicją? – Sasuke parsknął ironicznym śmiechem i potarł nosem jego policzek.
- Mogę być, kim chcesz. Nawet Szalonym Kapelusznikiem – powiedział z uśmiechem Uzumaki i krótko cmoknął go w usta.
Położyli się obok siebie. Nagle Naruto wstał i podniósł rozrzucone kartki. Znalazł ostatnią.

Gdy już rozpakujesz prezent,
to zajrzyj do szafki obok drugiego łóżka.

Sasuke obserwował kochanka ze zdziwieniem. Chłopak wyciągnął z szafki Nejiego małe pudełko.

Bawcie się dobrze, ja zostanę u Saia.
Spróbujcie to spieprzyć, to Wam nogi z tyłków powyrywamy.
Szczęścia, miłości i dużo dobrego seksu ;P
Neji, Sai i Shika.

Naruto parsknął śmiechem i podał kartki Sasuke. Położył się obok niego i nakrył ich kołdrą.
- Nie wierzę! Zorganizowali imprezę na pół akademika, żeby wrzucić nas do łóżka? –  Sasuke patrzył z niedowierzaniem.
- Myślę, że już na cały, sądząc po odgłosach i głośnej muzyce – roześmiał się Naruto. – Cóż, byłeś trochę oporny w tej kwestii. Uciekałeś przede mną jak jakaś...
W tym momencie zza drzwi dało się słyszeć śpiew kilkunastu zawianych już gości.

Like a virgin
Touched for the very first time
Like a virgin
When your heart beats
Next to mine***

Naruto wprost nie mógł się opanować. Wybuchnął śmiechem i żadne zmrożone spojrzenie nie było w stanie go uciszyć.
- Dziewica mówisz. Ja ci zaraz pokażę dziewicę. – Sasuke przyszpilił go do łóżka, zaatakował usta i nie puszczał, dopóki śmiech nie przerodził się w jęk pożądania.




* Kiedy wszedłeś do środka powietrze uleciało
 I każdy cień wypełnił się zwątpieniem
Nie wiem za kogo się uważasz

Ale zanim noc się skończy
Chcę robić z tobą złe rzeczy

Jestem typem, który siada w jego pokoju
Z chorym sercem i oczami wypełnionymi błękitem
Nie wiem, co ze mną zrobiłeś,
Ale wiem, że to prawda:
Chcę robić z tobą złe rzeczy
Tłumaczenie pobrane ze strony best-translations.blog.onet.pl

** tekst z filmu „Siedem”

*** Madonna „Like a virgin”
Jak pierwszy raz dotknięta dziewica
Jak dziewica
Gdy twe serce bije
Obok mojego.
Tłumaczenie pobrane ze strony tekstowo.pl

KONIEC

23 komentarze:

  1. TO OPOWIADANIE BYŁO GENIALNE. mam nadzieję, ze pojawi się tu więcej takich, może nawet troszkę dłuższych : 3 pozdrawiam i życzę kolejnych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń
  2. ha! I jest! :D Trochę mi smutno z powodu zakończenia historii, ale z drugiej strony wszystko zgrabnie zamknięte. Ech pozostaje jedynie czekać na coś nowego spod Twoich łapek i kurczę, aż mnie naszło żeby się poważnie zabrać za te moje bazgroły, bo już sama sił do nich nie mam x) Powiem Ci, że to zdanie: "A wszystko przez Hyuugę, zrobił z niego przez te lata jakąś rozmiękłą papkę i usilnie twierdził, że ta papka nazywana jest człowiekiem". Bardzo, bardzo mi się podoba ^^ Nie wiem, jakoś tak przemówiło do mnie, i cholera, ja to kupuję! Kupuję to opowiadanie i jeszcze dopłacam! ;D Oby tak dalej, weny dużo, seksu dużo... eeee... znaczy, no, tego... pisz kochana!
    Buziak :*
    ~`Kuroneko

    OdpowiedzUsuń
  3. Yeee!
    Jak fajnie!
    Szkoda, że już koniec, przyzwyczaiłam się do myśli, że co kilka dni tu zaglądam.
    Mam nadzieję na coś nowego.
    No i nie koniecznie krótkiego.
    Pozdrowienia!
    No i oczywiście weny życzę;)
    A może wena...

    OdpowiedzUsuń
  4. Aj, szybciutko poszło ;D.
    Opowiadanie lekkie, humorystyczne, w sam raz na letnie wieczory.
    Powaliły mnie dwa teksty:
    "A czy wiesz, co mówią o królikach?"
    "To znaczy, że jesteś moją Alicją?"
    Kocham Twojego Sasuke za to xD.
    No to nam się Sai, Shika i Neji spisali. Nadają się na swatki :3.
    Opowiadanie z pewnością można zaliczyć do udanych. No i mamy happy end! Szczerze mówiąc, żadnego innego się nie spodziewałam, ale i tak miło było coś takiego przeczytać.
    Weny, kochana, na następne teksty. Abyś nigdy nie straciła chęci na pisanie, bo ładnie Ci to wychodzi :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. A teraz kochana...smaruj, smaruj, bo czekam namiętnie na Passodoble ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ikuko - dzięki za tak wielkie słowa. I pojawi się i będzie dłuższe. Tylko nie wiem kiedy, bo na razie nie mam czasu :'(
    Kocie - a czym dopłacasz? Jakimś tekstem? ^^ A ten seks to dla mnie czy dla chłopców? ;) Jak dla chłopców, to chyba rzuciłaś jakąś klątwę, bo same momenty wpadają mi do głowy ;D Teraz muszę jakąś konstruktywną treść dopisać, bo mi pwp wyjdzie ;)
    Anonim - będzie, będzie, ale na pewno po wakacjach. I czasu poproszę, bo wen jest ;)
    Dream - ach te króliczki i Alicje, uwielbiam "white rabbit" i udało mi się to wykorzystać ^^ Też mam nadzieję, że chęci mi nie zabraknie, póki co są.
    Siruwia - hehe, no smaruje, smaruje. Chyba za bardzo O.o (patrz wpis dla Kota ;D ) Dzisiaj zamiast pracować pisałam, cholera. Kolejna baba mnie zabije z szefową na czele ;)
    Bardzo dziękuję za miłe słowa i klikanie w kwadraciki, nawet za te pomidory. Będą do sałatki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. oooo dopiero teraz zobaczyłam kwadraciki. Nie ma to jak refleks*pobiegła kliknąć*. Ale ten pomidor to, że źle, niełądnie i fuuuj? Musiałaś pomidora? Taka fajna nazwa do klinięcia i nie można. No niby można ale jak bym się potem z tym czuła, podle. Postaram się opanować albo jak kliknę to sobie odejmij z jednego bo to tylko chęć zaspokojenia chcicy na kliknięcia takiej nazwy.
    Koniec nastał, dzieci się cieszą, dzieci się smucą. Cieszą bo happy end i poznały zakończenie, smucą bo to już koniec.
    Aleeeee zapewne skrobniesz coś jeszcze, prawda?
    Jak już się zaczęło i ma się ku temu talenta to powinno się kontynuować.
    Co do rozdziału.
    TEŻ CHCĘ TAKI PREZENT! Czemu ja takich nie dostaję? *załamała się*
    Sasuke bał się utraty kolejnej ważnej osoby w jego życiu dlatego zaniechał zalotów do Naruto. A może to właśnie dlatego utracił kogoś wcześniej by zrobiło się miejsce dla Uzumakiego. Pokrętne tłumaczenie ale zawsze jakieś.
    Cieszę się, że czasem są mądrzejsi ludzie typu Shika, Neji, Sai, którzy wezmą sprawy w swoje ręce i zrobią co trzeba. Inaczej obaj dalej by się na siebie patrzyli z bezpiecznej odległości.
    Kurczaczki co ja mogę powiedzieć jeszcze? PODOBAŁO mi się i naprawdę mam nadzieję, że tak nas nie zostawisz z jednym opowiadaniem. Czekam na coś jeszcze w Twoim wydaniu.
    Dlatego weny życzę, czasu i wyrozumiałej klienteli. Pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ proszę, Dee, możesz kliknąć w pomidora. A co tam ;) Może dopiszę zgniły pomidor, to nie będzie już tej chcicy ;D
    Taaa, kto by nie chciał takiego prezentu ^^
    Cieszę się, że się podobało i dziękuję za życzenia wyrozumiałej klienteli. To bardzo ważne :D
    Nie zostawię z jednym. Coś skrobię i nawet mam pomysł na następne ^^ Ale po kolei.

    OdpowiedzUsuń
  9. KLIKNĘŁAM POMIDORA^^ dziękuuję:* Także, tego pomidora nie bierz pod uwagę. Zresztą pozostałych też nie bierz. Pomidorów, bo te fajne to tak, tak, jak najbardziej^^.
    Super w takim razie, że zamierzasz skrobać dalej. Czekam zatem z niecierpliwością na kolejne twory spod Twej ręki.
    PZDR xDD

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo przyjemne.
    Dziękuję Ci, Dai, za uprzyjemnienie mi chwili czytania. Takie małe, a cieszy :)
    Lubię Shikamaru, lubię Saia, Hyugę też. Postacie są ładnie zarysowane, ale w końcu to opowiadanie jednowątkowe, więc nie spodziewajmy się jakiś cudów tutaj. Jednak jest bardzo ładnie i przyjemnie. Sielankowo, aż miło mi się zrobiło.
    Ukłonik, Billy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I jakie kwadraciki, do diaska?
    (btw. co planujesz pisć dalej? Urlopów nie przyznajemy)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki Billy za dobre słowo i cieszę się, że tekst przypadł Ci do gustu. To prawda, że sielanka mi wyszła. Dobry nastrój miałam, pogoda za oknem i jakoś wypadł mi z rękawa bardzo szybko, sama się zdziwiłam O.o
    Na wielowątkowość nie rzucałam się za bardzo, bo to mój pierwszy tekst. Chociaż nadal nie wiem czy potrafię się rzucić. Aż takiej głowy do pisania nie mam ;) Zobaczy się w przyszłości. Może moje zwoje mózgowe trochę się zmarszczą ;)
    A nowy tekst pisze się i nie będzie już takiej sielanki ;) ale niestety nie potrafię, wrzucić rozdziału i pisać kolejnego. Muszę mieć zarys całości, potem tylko jakieś poprawki, szczegóły przy dodawaniu kolejnego, więc trochę jeszcze poczekacie, bo dłuższe toto się zapowiada. Ale wen służy, więc spoko :D (tfu, żeby nie zapeszyć)
    HA! urlop, chciałabym, ale praca mnie przygniata. A przydałby się, wtedy bym miała czas na pisanie ^^
    A kwadraciki są pod tekstem i naród za ich pomocą może wyrazić czy tekst się podoba, czy obrzucić go pomidorami ;) Nie każdy wysmaruje komentarz, to chociaż kliknie w kwadracik z jakąś reakcją ^^
    Odkłaniam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, miałam napisać co planuję. Cóż, mogę zdradzić, a co tam. Będzie toto o tańcu z gwiazdami :D Więcej nie powiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po tak dobrym opowiadaniu czekać tylko na kolejne... Mam nadzieję, że nie dasz nam czekać zbyt długo...
    maxiii

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomysł z pudełkami bardzo mi się podobał, naprawdę oryginalny i zabawny, do początku również nie mam zastrzeżeń, chociaż nie, jednak zdanie rzuciło mi się w oczy:
    >Pamiętał, jak kiedyś wybrał się z kumplami na koncert, umówił się z nimi po zajęciach w prosektorium. Widział kątem oka Uchihę i widział też, że ten go obserwuje. To był świetny wieczór, wyskakali się, zdarli gardła od śpiewu, a w przerwie Naruto miał dodatkową atrakcję w postaci Uchihy, który podszedł do niego, gdy stał w kolejce przy barze<
    Z tego nie wiadomo gdzie Sasuke był, czy w prosektorium go obserwował, czy na tym koncercie, oczywiście później precyzujesz myśli, ale w pierwszych zdaniach jest to w ogóle niezrozumiałe.

    Jak już pewnie wiesz, nie lubię twojego Uchihy, wcześniej nie lubiłam go przez zawód, który - moim zdaniem - do niego nie pasuje, teraz nie lubię go za charakter. Nie mam nic do niekanonicznośći postaci, w końcu sama nie przestrzegam kanonu, jednak Sasuke jako 'rozmiękła papka' jak to trafnie określiłaś zupełnie do mnie nie przemawia. Jego rozważania na temat miłości tym bardziej. Ja rozumiem, że Naruto zrobił na nim duże wrażenie, ale jeśli będzie z nim uprawiał seks, nie oznacza jeszcze, że się w nim od razu zakocha. Nie lubię jak z ff robi się właśnie takie bajki z miłością od pierwszego wejrzenia, gdzie seks jest tylko wyrazem miłości aż po grób. Nie przemawia do mnie coś takiego.
    Jeśli chodzi natomiast o scenę yaoi nie mam żadnych zastrzeżeń - tutaj chłopcy byli prawdziwymi facetami, co się chwali, trochę się bałam, że mogą polecieć motylki i kwiatuszki, patrząc na ich wcześniejsze relacje, ale nic z tych rzeczy nie nastąpiło. Punkt za Alicję, fajnie wyszło ;)
    Podsumowując całość, bo to w końcu ostatni rozdział, opowiadanie nie jest złe i chociaż trochę przy nim popsioczyłam, jak na debiut jest kupą dobrze odwalonej roboty. Jedynym mankamentem tego opowiadania jest trochę zbyt duży banał i sielanka, jak ktoś wcześniej to określił. No i postać Uchihy, ale to już jest kwestia sporna, niektórzy lubią takiego bardziej ludzkiego Sasuke, inni wolą kiedy jest zimnym draniem. U ciebie wprawdzie nie pierdział różowym konfetti, ale pozbawiłaś go draniowatej otoczki. Takie jest moje zdanie w tej kwestii.
    Chociaż tematyka tego opowiadania nie za bardzo mi odpowiada i nie zostanę jakąś specjalną jego fanką, będę wyczekiwać kolejnego twojego tekstu, bo polubiłam twój styl, naprawdę przyjemnie się ciebie czyta.
    Swoją drogą, cholernie mnie intryguje ten Taniec z Gwiazdami w wersji sasunaru, wiesz? Zastanawiam się, jak rozmieścisz postacie, kto będzie gwiazdą, a kto tancerzem ;) no i oczywiście chłopcy nie będą mogli być razem, bo regulamin zabrania chyba par męskich, co dodatkowo doda temu smaczku. Mam nadzieję, że nie zrobisz z nich typowych tancerzy towarzyskich, ale jednak ukażesz ich pazur. Zresztą, jeśli nawet chłopcy będą parą prowadzących program, czy jury, nieważne i tak będzie diabelnie ciekawie - bo sam pomysł jest bardzo oryginalny.

    Tak więc życzę weny i czasu na pisanie.
    Ściskam Koko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No takie jest życie, jednemu podoba się córka, innemu teściowa ;D Ma prawo nie podobać Ci się Sasuke. Trudno. Jak już kiedyś pisałam, jakby wszyscy pisali tak samo byłoby nudno ;) Mi wyszedł optymistycznie radosny tekst, bo miałam dobry nastrój. Nie widziałam powodu, żeby umartwiać siebie i jeszcze chłopców ;)
    Bardzo dziękuję za wena i czas, to się przyda. Szczególnie to drugie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej :) Bardzo mi się podobało Twoje opo:)Dopiero dzisiaj odkryłam Twojego bloga i powiem szczerze, że jestem zadowolona:D Mam nadzieję, że zobaczę jeszcze nowe notki:)Podobało mi się przedstawienie postaci:) Nawet Sasuke był zimnym sobą;D ale oczywiście zmiękł dla naszego kochanego Słoneczka:)
    Życzę duuużo weny i nowych pomysłów:)
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  18. Mizuri, bardzo dziękuję za dobre słowo i tak, oczywiście pojawi się coś nowego ale na razie mam dwuletniego siostrzeńca ADHD ;) w gościnie i nie mam czasu myśleć o pisaniu. A tak poza tym, taki dwulatek jest niezłą inspiracją, już mi coś chodzi po głowie. Nie żebym przez ten czas nie myślała o niczym ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. O nic Cię nie posądzam;D Zwłaszcza o brak myślenia ;P Taaak masz rację dzieciaki są baaaardzo inspirujące ;D Życzę więc powodzenia:* I z niecierpliwością czekam na nową notkę:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Koooniec? :(
    A ja dopiero co znalazłam Twojego bloga...
    Bardzo mi się podobało to opowiadanie. Uwielbiam takie klimaty, szczególnie z happy endem na końcu. A przez happy end mam na myśli TAKI happy end. :)
    "Nikt bez powodu nie chucha komuś w kark czy ucho" - to zdanie mnie rozwaliło, nawet nie wiem czemu. Od dziś to mój ulubiony cytat.
    Mam nadzieję, że napiszesz jeszcze kiedyś coś w podobnym stylu. Strasznie mi się podobało i teraz mam ochotę na więcej :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję za kolejne miłe słowa :) Nowy tekst może nie będzie w tym samym stylu, ale na pewno z happy endem :D Innego nie widzę ;D
    Daimon

    OdpowiedzUsuń
  22. Halooooo >.>
    nakarmcie głodnego ;( Chociaż one-shotem kurde >.>

    OdpowiedzUsuń
  23. Się pisze, spoko ;) Też byś coś rzuciła na kolację ;P

    OdpowiedzUsuń