Dziękuję za opinie i nie obrzucanie pomidorami. Chociaż do końca zawsze może się coś zmienić ;)
-> Dee
Próbkę reakcji Hinaty na Naruto mieliśmy w kanonie. Padła prawie trupem, jak go zobaczyła po długim czasie ;)
-> Zamknięta
Nara jest na psychologii, a Filozof to jego ksywa, jak już zostało wytłumaczone przez Kocura :) Czytałam, że każdy student medycyny, niezależnie od kierunku, przechodzi przez prosektorium. Wszelką wiedzę na temat medycyny czerpię z internetu, więc przepraszam, jeśli nie jest zgodna z prawdą.
W kwestii kreacji Nary, kieruję się kanonem, a nie tym, co piszą inni. Jest leniwy i zazwyczaj nic mu się nie chce, ale nie jest niemową, a jak trzeba coś zrobić to robi. Jakoś akademię skończył, jako pierwszy z grupy został Chuninem, to chyba coś znaczy ;)
Rozdział betowała Sanu, za co cały czas bardzo dziękuję :*
No dobra, nie przedłużajmy egzekucji ;)
Amor tollit timorem
(łac. Miłość usuwa strach)
(łac. Miłość usuwa strach)
3.
Sometimes I get a feeling,
Deep in my soul
Sometimes I get a feeling,
I just can't control
Sometimes I get a feeling,
Deep in my heart
It's such a feeling that I know we'll never part
Bad Company – (S)he brings me love
Jak się okazało, Tsunade chciała przetestować nowy narybek i zobaczyć, jak się zachowają. Wytłumaczyła później, że podstawą dobrej diagnozy jest współpraca, bo każdy może zobaczyć coś innego w danym przypadku. Każdy ma inny wgląd w sprawę. Czwarta grupa stała się dobrym przykładem współpracy, a Uzumaki od tamtej pory został ochrzczony Housem. Nie bardzo rozumiał, czemu akurat on. Uważał, że Shikamaru, jako mózg analityczny bardziej na to zasługuje, ale on już był Filozofem. Pogodził się, zatem ze swoim nowym przydomkiem i na kolejnych zajęciach ciężko na niego pracował. Sakura została z nimi. Przekonała się, jak im powiedziała, że jednak nie są tacy beznadziejni, ale tak naprawdę widziała, że Sasuke dosyć często kręci się przy ich grupie i nie chciała stąd odchodzić. Nie rozumiała tylko, dlaczego spędza więcej czasu podczas zajęć z tym blondynem, a nie z nią.
Sam Uchiha był zafascynowany energicznym i zawsze uśmiechniętym chłopakiem. Gdy tylko ujrzał go, wśród tej zgrai białych kitli czekających przed wejściem do laboratorium, coś w nim drgnęło i nie mógł oderwać wzroku. Pierwsze, co zauważał, to oczy, dopiero potem patrzył na resztę. Nawet na płeć. A tęczówki Naruto były jedyne w swoim rodzaju. Incredible blue eyes* - jak powiedział z niemieckim akcentem Dominic Monagham o oczach Elijaha Wooda. To było dawno temu, więc nikt już tego pewnie nie pamiętał. Władcowe szaleństwo, fascynacje aktorami. Jednak to zdanie utkwiło mu w pamięci, właśnie dlatego, że tak lubił ten kolor oczu. Tekst pasował do tego blondyna, jak do nikogo innego.
Obserwował go przez cały czas. Jego niepewność i lęk. Chciał coś zrobić, rozproszyć go, odwrócić uwagę od miejsca, w którym się znajdowali. Sam pamiętał swoje pierwsze wrażenie, gdy przekroczył próg prosektorium. Było podobnie, ale wtedy nie było nikogo, kto by mu pomógł. Miał w pamięci swoją rodzinę, która zginęła w wypadku, ocalał tylko on i brat. Pamiętał, jaki dreszcz wzbudzał w nim na początku dźwięk zamykanego zamka przy worku na ciała. Za każdym razem widział scenę na ulicy przy rozbitym samochodzie. Ciała rodziców wkładane do plastikowych kieszeni i ten metaliczny dźwięk.
Naruto po otwarciu zamka tylko się skrzywił i zasłonił nos. To normalne. Uderzenie formaliny w oczy i nos powodowało łzy i nieprzyjemne wrażenie. On wyszedł. A tam, wyszedł, wybiegł, jakby go ktoś gonił. On, Uchiha! Starał się, ale nie mógł postąpić inaczej, bał się, że jak worek się rozchyli, to spojrzą na niego martwe oczy matki. Ależ był wtedy głupi. Gdyby żył jego ojciec, nie darowałby mu takiego poniżenia nazwiska. Pozbierał się więc, podniósł dumę i po dziesięciu minutach wkroczył z powrotem do laboratorium. Widział na sobie kpiący wzrok i słyszał ciche szepty, że jednak wrócił.
Widząc lekko spanikowanego blondyna, chciał mu tego oszczędzić. Kpiący uśmiech posłał wcześniej, dużo wcześniej. Doczekał się odpowiedniej reakcji. Wręcz widział, jak chłopakowi para ulatuje uszami z wściekłości. Niebieskie oczy stały się lodowate jak śniegi Grenlandii. Widać było, że teraz ma już tylko w głowie wściekłość, że zapomniał gdzie jest i co zaraz będzie robił. Dobrze. Podziałało.
Sasuke starał się przychodzić na kolejne zajęcia. Neji śmiał się z niego, że pewnie wyhaczył jakiś towar, skoro tak chętnie gania w takie miejsce, ale on tylko się uśmiechał. Przyjaciel znał go dobrze i wiedział, że skoro Uchihy nie trzeba specjalnie na coś namawiać, to ma w tym interes.
- No to jak ma na imię ta szczęściara – indagował Neji.
- Szczęściarz – burknął niekomunikatywnie Sasuke.
Neji Hyuuga, przyjaciel poznany na drugim roku studiów wiedział o nim dużo, chyba najwięcej. Sasuke nie miał w zwyczaju zwierzać się komuś ze swojego życia, ale ten facet go podszedł i wkradł mu się za skórę. Cieszył się, że go ma. Do tej pory miał brata, ale on wyjechał na studia do Europy. Francuzek mu się zachciało. A on został w Tokio.
- No nieźle, Uchiha. Tak otwarcie go zarywasz? Nie wierzę. – Hyuuga parsknął śmiechem, bo wiedział, że przyjaciel stara się nie rzucać w oczy ze swoimi odmiennymi fascynacjami.
- Chyba oszalałeś. Nawet nie wiem, jakie on ma preferencje – odparł Sasuke.
- Jeszcze nie wiesz? Starzejesz się mój drogi. Rozpoznanie w terenie i podryw wychodzą ci coraz gorzej. – Neji uchylił się przed lecącym jaśkiem.
- Jeszcze słowo, Hyuuga – warknął przez zęby.
- No dobrze, już dobrze. To jak ma na imię to dziecko szczęścia? – zapytał z pozoru lekkim tonem.
- Grabisz sobie. Naruto – Uchiha zdecydował się uchylić rąbka tajemnicy.
- Ach! Wiem! Incredible blue eyes – odparł przyjaciel ze śmiechem, uchylając się tym razem przed klapkiem. – Niebawem skończy ci się amunicja, Uchiha.
- Zdecydowanie za dobrze mnie znasz. Jak mogłem do tego dopuścić, moja reputacja legnie w gruzach, na legendzie powstanie rysa. – Sasuke starał się powiedzieć to z pełną powagą.
- Uchiha! Ty żartujesz! – Tym razem Nejiemu udało się złapać klapek. – Ej, dobry jestem. Powinienem być szukającym. – Teraz nawet Sasuke się zaśmiał.
- No więc, co z tym chłopakiem? – zapytał znowu Hyuuga.
- Nic. Żyje, uczy się i to nieźle. Wiesz, że dali mu ksywę House? – Sasuke opowiedział mu tę historię i znowu obaj się roześmiali.
- Nic nie zrobisz w jego kierunku? – zapytał Neji. – Żeby ci go nikt nie sprzątnął.
- Co ma być to będzie – Uchiha odpowiedział jakby nieobecny i zapatrzył się w okno.
Neji przez chwilę przyglądał się przyjacielowi. Nigdy nie widział go w takim stanie. Nie sądził, że doczeka chwili, gdy Sasuke zostanie upolowany. Był raczej krótkodystansowcem. Nigdy nie angażował się na dłużej i nie patrzył na uczucia innych. Aczkolwiek poznał go dopiero na studiach. Mimo łączącej ich przyjaźni, Uchiha miał swoje tajemnice.
Neji postanowił przyjrzeć się temu stworzeniu, które zawróciło Sasuke w głowie. Wiedział mniej więcej, kto to jest. Postanowił wspomóc kumpla w biedzie.
- Idę na obiad. Idziesz też? – W duchu modlił się o negatywną odpowiedź.
- Nie dzięki, nie jestem głodny – odpowiedział Sasuke spokojnie.
Hyuuga odetchnął i wyszedł z zamiarem zdybania blondasa.
Jadalnia wrzała. Neji rozejrzał się po sali. Miał szczęście, zlokalizował wybranka Sasuke w kolejce po jedzenie. Stał z przyjaciółmi i wesoło się z nimi przekomarzał. Hyuuga podszedł do lady i stanął za nimi. Zajrzał do witrynki. Poza tradycyjnymi potrawami zobaczył makaron. No tak, dzisiaj włoski dzień. Wczoraj był hiszpański, a jutro ma być francuski. Aby urozmaicić japońską kuchnię i zapoznać studentów z kuchniami świata, uczelnia postanowiła uatrakcyjnić menu o potrawy z różnych krajów.
- Czego sobie życzysz, Słonko – zapytała uprzejmie Machiko, kobieta w średnim wieku, która zajmowała się dostarczaniem energii życiowej zamęczonym studentom.
- Pasta** la vista, baby – powiedział blondyn niskim, imitującym Arnolda głosem.
Część sali wybuchła śmiechem, a reszta, która nie dosłyszała wymiany zdań, dopytywała się, o co chodzi. Machiko ze śmiechem na ustach wzięła talerz i nałożyła swojemu ulubionemu studentowi porządną porcję spaghetti.
- Grazie mille, Signora*** – Naruto ukłonił się głęboko kobiecie.
- Prego**** – odpowiedziała ze śmiechem.
Neji poprosił o swoją porcję. Już wiedział, co Sasuke zobaczył w Naruto. Teraz trzeba się zorientować w upodobaniach chłopaka. Usiadł niedaleko i obserwował. Przyjrzał mu się dokładnie. Był przystojny. Nawet taki heteryk jak Neji musiał to przyznać. Wysoki, blond włosy w lekkim nieładzie i te błękitne ślepia, przez które Sasuke wpadł po uszy. Byli jak ogień i woda. Jeden czarny jak noc, drugi jasny jak słońce. Nie dziwił się Machiko, że tak go nazywa. On promieniował energią.
Jego rozmyślania przerwała jego własna kuzynka, która właśnie podeszła do stolika blondyna i przysiadła się do chłopaków. Neji mentalnie zatarł ręce i uśmiechnął się do siebie na widok dziewczyny. Ale zaraz, czy Hinata nie rumieni się patrząc na Naruto? Uuu, niedobrze. Nie wygląda jednak na to, żeby kolega traktował ją jakoś specjalnie. Nie, wyraźnie widać, że się nią nie interesuje w ten sposób. Jest uprzejmy i to wszystko. Odetchnął z ulgą, choć z drugiej strony trochę szkoda mu było kuzynki. No trudno. Ale stracił właśnie źródło informacji. Nie chciał ranić Hinaty.
Gdy skończył posiłek, wstał i wtedy dziewczyna go zauważyła.
- Neji! – Pomachała do niego.
- Witaj, Hinata – przywitał się uprzejmie.
- Chłopcy, to mój kuzyn Neji Hyuuga, a to moi przyjaciele, Sai Satoshi, Naruto Uzumaki i Shikamaru Nara. – Panowie uścisnęli sobie dłonie i wymienili uprzejmości. – Neji jest przyjacielem Sasuke. Tego, który przychodzi czasem na nasze zajęcia w prosektorium.
- O! – Wyraził zainteresowanie Naruto.
„Jest dobrze”, pomyślał Hyuuga.
- Tak dokładnie, męczę się już z nim trzeci rok – powiedział ze śmiechem.
Blondasowi jakby mina zrzedła. Jest coraz lepiej.
- Nie zamęcza was swoją perfekcją? – zapytał młodszych kolegów ze złośliwym uśmiechem.
- Bywa upierdliwy – odpowiedział Shikamaru. – Czepia się wszystkiego, a najbardziej łaciny.
- Mówisz tak, jakbyśmy mieli z tym jakiś problem – roześmiał się Naruto.
- Jest na swoim terenie i w swoim żywiole – poinformował Neji.
- Gallus in suo sterquilinio plurimum potest***** – powiedział sentencjonalnie Nara, wyciągając dłoń przed siebie i patrząc w dal.
Naruto padł na krzesło i tak się zaczął śmiać, że ludzie dookoła pokazywali go sobie palcami. Po chwili spojrzał na nich załzawionymi oczami.
- Ty mnie kiedyś zabijesz, Shika – starał się wydusić z siebie. – Wiesz, że jakby to usłyszał, to nie miałbyś życia? A my razem z tobą.
- Nie jest taki zły. Dba o swoją reputację i dlatego czasem bywa antyspołeczny. W domowych warunkach jest stworzeniem przyjaznym. – Neji zdecydował się zagrać vabank i uchylić rąbka tajemnicy z życia przyjaciela.
- Wierzyć się nie chce. Nie jest raczej typem pantoflarza – stwierdził Sai.
- Od 'przyjazny' do 'pantoflarz' jest daleka droga. Poza tym nie ma nikogo, kto miałby go pod tym pantoflem trzymać – powiedział starszy chłopak i czekał.
- Taki przystojniak i jest sam? Nie wierzę. – Widać było, że w niebieskich oczach coś błysnęło. Jest świetnie.
- Widzę, że doceniasz walory starszego kolegi – brnął dalej Hyuuga.
Naruto pokraśniał i zaczął przeklinać swój niewyparzony język, a Neji odtańczył w głowie taniec hula.
- Tylko ślepy by tego nie zauważył – odparł znudzonym głosem Shikamaru, zauważając kątem oka reakcję Naruto. – W zasadzie ty też jesteś niczego sobie. Długo zapuszczasz już włosy?
Starszy student lekko zmieszany otworzył usta, a potem zamknął je z kłapnięciem. Zadzwonił dzwonek, który w tym momencie rozładował powstałe napięcie.
- No dobra chłopaki, to się zwijamy. Mamy historię medycyny. Wiecie, że profesor Fumiaki nie lubi spóźnialskich – ponaglił ich Sai. – Miło było poznać. Zapewne spotkamy się jeszcze nie raz. – Uśmiechnął się do Hyuugi.
Pożegnali się i rozeszli. Naruto szedł ze spuszczoną głową i nic nie mówił. Czuł na sobie wzrok Nary.
* http://www.youtube.com/watch?v=LR4bEyy_d7Y&feature=related Słowa padły w tym momencie 1.36. Ale warto obejrzeć cały film. Ech, wspomnienia ;)
** Pasta – po włosku makaron. Co do całego tekstu jest on przerobiony. Prawdziwy cytat "Hasta la vista, baby", pochodzi z "Terminatora". Są to sławne już słowa Arniego.
*** wł. Bardzo pani dziękuję
**** wł. Proszę
***** łac. kogut tylko na własnym gnojowisku dużo może. Seneka.
Hmmm...jestem ciekawa jak to rozegrasz. Aż mnie zżera od środka. W końcu to już trzeci rozdział, a ma być ich pięć. W dwóch kolejnych musi się wiele wydarzyć i martwię się tym, ze rozbudzą we mnie taki apetyt na to opowiadanie, że będę żałowała, że jest takie krótkie.
OdpowiedzUsuńAle po tym będzie inne? Prawda?
Neji odegrał rolę przyjaciela znakomicie, ale trudno mi było wyobrazić sobie jego osobę przy czytaniu. Nie wiem czym to było spowodowane. Gdyby nie podkreślanie jego charakteru imieniem i nazwiskiem, nie pomyślałabym, że to on.
Ale i tak padłam po tym jak Shikamaru zapytał się go czy długo zapuszcza włosy. ^^
Naruto coraz bardziej mi się podoba, mądry, dowcipny, taka starsza mangowa wersja. Chociaż ona to teraz czasu na dowcipkowanie nie ma.
Sasuke, normalnie wielbię Cię za to, że zrobiłaś z niego człowieka! Tego po ostatnich odcinkach mi było trzeba.
No i tradycyjnie czekam~!
No i proszę. Sasuke i Neji. Pasują do siebie (znaczy no jako przyjaciele oczywiście), a Hyuuga uczynny poszedł wybadać teren. Uwielbiam Narę, jego komentarz do Nejiego rządzi, jak sobie wyobrazilam jego minę to padłam, nie wspominając o tym na temat skuteczności podrywu Sasuke. Kurde jak patrze na 3/5 to mi się to ani trochę nie podoba ;/ Dwa rozdziały do końca, a historia tak leciutko płynie. Podoba mi się też wzmianka na temat przeszłości Sasuke, a jednocześnie cieszy, że mino tych tragicznych wydarzeń doszedł ze soba jakoś do ładu i w dodatku komuś zaufał. W końcu Neji trzy lata sie już z nim męczy :P
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że teraz odstąpi tę rolę Naruto ^.^ Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział i życzę weny na SasuNaru ;)
:*
Kuroneko
O wprowadziłaś historię Sasuke. Fajna, tradycyjna, nawiązująca do medycyny. Podoba mi się porównanie reakcji na pierwszą wizytę w prosektorium Naruto i Sasuke. Tutaj już nie było ckliwie i oklepanie, ten fragment naprawdę mnie przekonał.
OdpowiedzUsuńMoim faworytem w całym rozdziale jest natomiast Neji. Agent jego Uchihowskiej Mości na przeszpiegach wgniótł mnie w ziemię. Klimaty szkoły i akademika są naprawdę przyjemne i lekkie w odbiorze. Dużo bardziej odprężające niż prosektorium ;)
Ale nie byłabym sobą, gdybym się do czegoś nie przeczepiła:
po pierwsze kuchnia francuska, włoska i hiszpańska są kuchniami śródziemnomorskimi, więc nie mogą być podawane obok siebie w tak małych odstępach czasowych - dzień po dniu, ale to taki mały szczegół tylko jest :)
a po drugie trochę ckliwa relacja Sasuke-Naruto. Oczy, ach te niebieskie, błękitne ślepia! ;) Różni jak dzień i noc! Mam nadzieję, że wiesz, o czym mówię. Osobiście nie lubię czegoś takiego i uważam to za przesadzone, ale fajny motyw, kiedy chłopcy podobają się sobie nawzajem od razu. Zazwyczaj jest to droga od nienawiści do miłości, u ciebie jest jednak inaczej, co ci się chwali, miła odmiana.
Czekam na następną część, w której z pewnością będzie już bezpośrednia konfrontacja naszych gołąbków.
Pozdrawiam :)
Oui, no to przylazłam, jak obiecałam. Zacznijmy może od tego że ja po prostu nie powinnam komentować tekstów, bo zamiast ładnego, przejrzystego komentarza serwuję niezrozumiały bełkot, który mało kto jest w stanie zrozumieć : D I od razu ostrzegam - czepiam się.
OdpowiedzUsuńOgółem o treści. Tematyka jak najbardziej mi się podoba, coś nowego, chociaż pamiętam jeden tekst SasuNaru o lekarzach. Ale trochę tu mnie boli te pięć rozdziałów - przecież z takim tematem tu można tak ładnie rozwinąć...!
Klimat szpitalny mi się podoba, historia ciekawa, ale i tak uważam, że nie wykorzystasz w pełni tematu w tych pięciu rozdziałach. Bo po trzech ja nadal mam wrażenie, że to wszystko się dopiero rozkręca i trochę się boję żebyś nie poleciała za szybko w czwartym i piątym. No, ale zobaczymy.
O postaciach. No, to ja może zacznę od drugoplanówek?
Kiba fajny, podoba mi się, chociaż niczym szczególnym mnie nie zaskoczył. Podoba mi się relacja Uzumaki-Inuzuka, trochę mi nawet szkoda, że Kibuś nie pojechał z Naru, jest idealny jako jego kumpel. No, ale zamiast Kiby mamy...
Sai. Pierwsze co mnie boli to to, że nadałaś mu nazwisko. Nie lubię jak autorzy tak robią, nie wiem, po prostu nie lubię (To samo z Tsunade). Można to przecież opisać tak, żeby nie podawać tego nieszczęsnego nazwiska.
Tutaj aż mnie kłuje po oczach, mówiąc szczerze. Sai roześmiany? Sai który sam do kogokolwiek zagaduje, Sai który JEST JAK KIBA? W życiu w to nie uwierzę. Przecież ten chłopak jest emocjonalnym zombie, jedyne, co mi się tu zgadza, to imię i może wygląd. Kanon poszedł się kochać.
Shikamaru - jest w porządku, całkiem mi się podoba. Filozof, tak?xD No i podoba mi się jaki kierunek mu wybrałaś. Idealnie nadaje się na psychologa. A te jego komentarze! Są świetne."Długo zapuszczasz włosy?" : D
Neji - A tu już jest bardzo fajnie. Strasznie podobała mi się ta scena z przeszpiegami. Jest super, nie czepiam się ^^
No to teraz tam tara dam... Sasu i Naru.
Naruto - Jest naprawdę fajny. Nie traci kanoniczności, zyskuje swoje unikalne cechy - super, jestem na tak ^^ Strasznie mi się spodobały jego relacje z Kushiną! Nakryć go w takiej sytuacji z innym chłopakiem, omg, fail: D Podobała mi się też ta scena tuż po tym - kupuję te relacje, są wiarygodne.
Jak na Uzumakiego przystało od razu się dopasowuje do otoczenia, i dobrze.
Cieszę się że nie zrobiłaś z niego baby, ale tym "Housem" to mnie zabiłaś, nie pozytywnie. Naruto nigdy nie był typem ironika-intelektualisty, ja wiem, że pewnie miało być oryginalnie bo wszyscy widzą w tej roli Sasuke, ale popatrz na to z innej strony... House jest geniuszem, ironikiem, samotnikiem z wyboru, nieszczęśliwym realistą. A Naruto na żadną z tych ról mi nie pasuje, to po prostu nie to.
No, ale nie będę wchodzić z buciorami w wizję autora.
Sasuke - Relacja z Nejim jest spoko, całkiem wiarygodna. A co do samego Uchihy... Chyba bardziej rozpiszę się w relacjach. Zrobiłaś z niego normalnego, zwykłego człowieka, nie boga - co jest bardzo dobre. Ale według mnie chyba trochę zbyt otwarty, ale może tylko mi się tak wydaje? Coś pisałaś o tym że jest wymagającym draniem (nie tymi słowami), a ja tu tego nie widzę. Podchodzi, zagaduje do Naruto...
No właśnie. Przejdźmy do tych relacji...
...Pierwsze, to cholernie mi się podoba ten... kontrast. Romantyczna scenka w prosektorium XD Naprawdę, to jest świetne - ten dobór miejsca. Dookoła trupy a oni sobie radośnie flirtują.
OdpowiedzUsuńAle jednak ten romantyzm mi się tak do końca nie podoba. Piszesz, że Uchiha jest krótkodystansowcem, a on po zobaczeniu Naruto od razu wpada w sidła miłości i chce się pakować w dłuższy związek. To takie trochę... nielogiczne. Ale może dlatego że ja nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia - mógł mu się co najwyżej spodobać, a to i tak wykorzystuje się raczej łóżkowo. Te oczy, te motylki, jaki on przystojny... No, po prostu nie lubię aż takiego słodzenia. Skoro Uchiha jest taki zafascynowany tymi niebieskimi oczami to niech je sobie wydłubie i schowa do słoiczka żeby postawić sobie na półce ^^
Podoba mi się fragment z przeszłością.
Z tym zabraniem oka na pamiątkę to sama się głośno roześmiałam, nie wiem dlaczego ten żart miał być "Ciężki", przecież to było świetne xD
I nie rozumiem w czym słowo zwłoki nie ma poszanowania dla zmarłego. Ciało to zwłoki, tak to już jest, że jak umieramy, to pozostaje po nas powłoka cielesna. Zwłoki, trup, ciało, jak zwał tak zwał. A Naruto jako lekarza takie słowo nie powinno odrzucać.
No, ja tu tak narzekam i narzekam a tak naprawdę to bardzo mi się podobało. Jak na debiut to jest naprawdę dobrze, gratuluję ci, Daimonku, i odwagi i lekkiego stylu. Czyta się przyjemnie, pochłonęłam te trzy rozdziały w nocy - mam nadzieję że następne dwa będą równie dobre, może nawet lepsze?
Ja w swoim debiucie zrobiłam z Naruto babę, z Sasuke emo, wprowadziłam chyba wszystkie postacie i tak zaplątaną fabułę, że potem sama nie wiedziałam gdzie góra i gdzie dół. Naprawdę cię podziwiam za TAKI debiut, bo trzyma poziom, przyciąga tematyką, i nawet mimo tego, co opisałam na górze - jest dobry.
Mam nadzieję że się na mnie nie obrazisz za to czepialstwo, ale mówiłam, ja nie powinnam komentować.
Czekam na dalsze rozdziały, no, i mam nadzieję że po tym opowiadaniu pojawi się następne - jeszcze lepsze od tego ^^
Pozdrawiam i wena życzę: **
Wreszcie znalazłam czas, aby skomentować twoje opowiadanie :) Było by to grzechem, gdybym tego nie zrobiła.
OdpowiedzUsuńŚwietna historia. Interesująca z humorem. Shikamaru mnie rozbraja, tak samo jak Naruto. Ogólnie "Pasta" i "kogut na swoim gnojowisku" mnie rozbawiły do łez. Ładnie, naturalnie wplątane w fabułę. Postacie wydają się być takie prawdziwe.. i może dlatego tak szybko i przyjemnie się czyta to opowiadanie? No oczywiście styl też jest świetny. Czemu nie pisałaś wcześniej? Nowy talent mamy w świecie yaoi :)
Jestem ciekawa jak ta historia dalej się potoczy. Czy mi się wydaje, że Shika ma coś ku Neji'emu? Ogólnie nasz geniusz zgasił Hyuugę swoim tekstem. Ach ten mózg...
Muszę jeszcze napisać, że twoje opowiadanie jest teraz jednym z moich ulubionych. Kocham klimaty Housa :)
Przepraszam za krótki komentarz, ale strasznie mi muli laptop i co chwilę się zawiesza.
Życzę weny ;*
Zgred-chan
Nie może być tak, że tu nie wstawię...zagryzłoby mnie to.
OdpowiedzUsuńScena w stołówce z Naru, a dokładnie to jak odbierał posiłek jest cudowna. Kocham radosnego Naru i jego śmiejące się oczy. Bo tu, dam uciąć kawałek kartki, się musiały śmiać.
Wzdycham także do roześmianego Sasuke.
To podchodzi pod psychofankę ale...zamknęłąbym takich dwóch w szklanej celi, usiadłabym na krzesełku i wzdychała jacy to oni są cudowni.
No tak, Hinata i jej reakcja na Naru była w mandze/anime jak go zobaczyła...i właśnie w mej głowie zrodziła się wredna myśl...jakby (uchowaj kapustko)jednak zdarzyło się nieszczęście i doszłoby do tego, że Naru byłby z Hinatą a co za tym idzie połączyłby ich węzeł małżeński*wzdrygam się na samą myśl* to...Sasuke miałby jeszcze szansę...bo raczej Hinata nocy poślubnej by nie przeżyła...za duży stres jak dla niej. Wiem, wredna jestem...ale już wolę Naruto z Sakurą niż z Hinatą *nie wierzę, że to napisałam*
Pozdrawiam i wen z Tobą.
Byłam przekonana, że dodałam już komentarz. Nie mam pojęcia, co się z nim stało, ale szybciutko to nadrobię.
OdpowiedzUsuńTrochę dziwnie czyta mi się o takim "innym" Nejim. Wiesz, on mi się zawsze kojarzył z osobą jeszcze bardziej niedostępną niż Sasuke. U Ciebie on przejawia ludzkie uczucia, podobnie jak Uchiha. Chociaż temu ostatniemu zostawiłaś trochę dawnej Uchihowej oschłości :).
Nie mówię, że mi się to nie podoba, po prostu jest inne. I to chyba duży plus, że wybijasz się poza schematy.
Jestem ciekawa, jak uda Ci się ich razem połączyć w dwóch rozdziałach. Bo jak na razie akcja powolutku płynie do przodu i jest całkiem przyjemnie.
Ale nie ma pomiędzy nimi jeszcze nic głębszego. No, zobaczymy. Jestem bardzo ciekawa jak to dalej pociągniesz :D.
Weny, kochana :*
jestem nową czytelniczką, mam nadzieję, ze next niedlugo, bo bardzo mi się podoba ta histroia :)
OdpowiedzUsuń